reklama

Miesiącami głodził psa, zrzucał go ze schodów. Skazano go na... prace społeczne. Mec. Topczewska: Ta kara jest żenująca

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Miesiącami głodził psa, zrzucał go ze schodów. Skazano go na... prace społeczne. Mec. Topczewska: Ta kara jest żenująca - Zdjęcie główne
Autor: Karolina Brózda | Opis: Katarzyna Rezler ze Stowarzyszenia Animal SOS dla Zwierząt (z lewej) i mec. Katarzyna Topczewska.
Zobacz
galerię
4
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
RegionO rażącej niewspółmierności kary do stopnia społecznej szkodliwości popełnionego czynu mówiła zarówno pełnomocniczka oskarżyciela posiłkowego, jak i prokurator podczas rozprawy apelacyjnej w sprawie znęcania się nad psem Nynkiem. Jego oprawca, który doprowadził 12-letnie zwierzę na skraj wyczerpania, ponieważ nie karmił go ani nie leczył, a także kilkanaście razy zrzucił psa ze schodów, przez co zwierzę zmarło, przez Sąd Rejonowy w Zgierzu został skazany na 10 miesięcy prac społecznych i 6 lat zakazu posiadania zwierząt.
reklama

"Ta kara jest symboliczna, żeby nie powiedzieć, że żenująca"

- Ta kara jest symboliczna, żeby nie powiedzieć, że żenująca. Biorąc pod uwagę, że za takie okrucieństwo już od wielu lat w Polsce zapadają kary bezwzględnego pozbawienia wolności, złożyliśmy od tego wyroku apelację. Domagamy się, aby sąd uznał, że to było szczególne okrucieństwo, biorąc pod uwagę cierpienie zwierzęcia i to, że Nynek nie przeżył katowania. Domagamy się podwyższenia kary do trzech lat pozbawienia wolności bez zawieszenia i orzeczenia dziesięcioletniego zakazu posiadania zwierząt

- mówiła mecenas Katarzyna Topczewska, która reprezentuje w sprawie Stowarzyszenie Animal SOS dla Zwierząt, oskarżyciela posiłkowego.

"Właściciel nic sobie z tego nie robił, nigdy nie przeprosił"

reklama

W czwartek (11 czerwca) w Sądzie Okręgowym w Łodzi, gdzie odbyła się pierwsza rozprawa apelacyjna, była także Katarzyna Rezler, wiceprezes Stowarzyszenia Animal SOS dla Zwierząt oraz pełnomocniczka burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego ds. zwierząt.

- Osobiście zabierałam Nynka od właściciela, pies był umierający. Wył, skamlał, nie był w stanie się poruszać. Właściciel nic sobie z tego nie robił, nigdy nie przeprosił, nie przyszedł na rozprawę, nie wyraził skruchy. Ten zwierzak dwa miesiące odchodził w cierpieniu i dla mnie jest to skandal, że taki wyrok w ogóle zapadł, że jest zgoda na cierpienie zwierząt.

Dramat Nynka ujrzał światło dzienne dzięki sąsiadce

Dramat Nynka trwał wiele miesięcy, a światło dzienne ujrzał 12 lutego 2025 roku. Policjanci z Aleksandrowa Łódzkiego dostali informację, że w jednym z mieszkań dochodzi do znęcania się nad psem. Przekazała ją sąsiadka Jacka P., właściciela Nynka. Okazało się, że mężczyzna nie karmił ani nie leczył wiekowego i mocno schorowanego zwierzęcia. Do tego, ponieważ Nynek nie chodził, mężczyzna kilkanaście razy wciągał go za obrożę po schodach - pies wysuwał się z niej i spadał ze stopni. Obrażenia zwierzęcia były tak poważne, że mimo dwumiesięcznej walki o jego życie nie udało się Nynka uratować.

reklama

W lutym br. w Sądzie Rejonowym w Zgierzu Jacek P. został skazany na 10 miesięcy prac społecznych i 6 lat zakazu posiadania zwierząt. Od wyroku odwołał się zarówno prokurator, jak i Stowarzyszenie Animal SOS dla Zwierząt. Po wysłuchaniu ich głosów sędzia Monika Stefaniak-Dąbrowska odroczyła wydanie wyroku do 24 czerwca.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo