reklama

Awantura na sali sądowej. Skazany pokrzykiwał na sędzię! [FOTO]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Awantura na sali sądowej. Skazany pokrzykiwał na sędzię! [FOTO] - Zdjęcie główne
Autor: Karolina Brózda | Opis: 28-latka skazano na 10 lat więzienia.
Zobacz
galerię
2
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
RegionNa 10 lat więzienia skazano 28-letniego Damiana K., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa byłej partnerki Aleksandry Ś. Mężczyzna wypchnął kobietę przez okno na pierwszym piętrze kamienicy. 28-latek ma też zapłacić pokrzywdzonej 5 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok, który zapadł we wtorek (7 kwietnia) w Sądzie Okręgowym w Łodzi, nie jest prawomocny.
reklama

Sędzia Agnieszka Boczek przedstawiła krótkie uzasadnienie orzeczenia.

Wersja oskarżonego "nielogiczna i nieprzekonująca"

- Sąd dysponował dwiema wersjami przebiegu zdarzenia, którego konsekwencją był upadek pokrzywdzonej z okna: pierwszą, która została przedstawiona przez oskarżonego i drugą, którą przedstawiła pokrzywdzona. Jeżeli chodzi o wersję oskarżonego, to według sądu była ona nielogiczna i kompletnie nieprzekonująca.

Sędzia zwróciła się do Damiana K., że jeżeli chciał wykazać, iż próbował ratować stojącą na parapecie zewnętrznym pokrzywdzoną w ten sposób, że próbował wciągnąć ją do mieszkania przez lufcik, to trudno zakładać, że sąd miałby w taki przebieg zdarzenia uwierzyć. 

reklama

- Jeżeli rzeczywiście byłoby tak, jak pan opowiadał, że pokrzywdzona wyszła na parapet i chciała popełnić, jak pan twierdził, samobójstwo, to najprostszym rozwiązaniem, jakie mógłby pan zastosować, było otwarcie okna, sięgnięcie do pokrzywdzonej, złapanie za ubranie i wciągnięcie do mieszkania, żeby upadła na łóżko, które znajdowało się pod oknem

- mówiła sędzia Boczek.

Mężczyzna przerwał sędzi i zaczął na nią pokrzykiwać

Zarówno wyrok, jak i jego uzasadnienie tak rozsierdziły oskarżonego, że przerwał sędzi i zaczął na nią pokrzykiwać. Konsekwencją było natychmiastowe wyprowadzenie go z sali.

Do sytuacji, której dotyczył proces, doszło 27 kwietnia 2025 roku. 29-latka wypadła z pierwszego piętra kamienicy przy ul. Grabowej w Łodzi. Upadek nie był śmiertelny tylko dlatego, że podczas spadania kobieta zahaczyła o gałęzie pobliskiego drzewa, co zamortyzowało upadek. Powodem takiego zachowania oskarżonego miał być fakt, że była partnerka odmówiła powrotu do niego. Podczas zdarzenia para była pod wpływem alkoholu i opiekowała się wspólnym, niespełna rocznym dzieckiem. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy.

reklama
reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo